Przez Rosję na Kaukaz – największe kontrasty

Możesz również polubić…

5 komentarzy

  1. Pit pisze:

    Relacja ciekawa. Czyli RF to nie do końca tylko stan umysłu.
    Chyba z uwagi na fakt, że dawno nie wybierałem się poza granicę PL to apetyt podróży w nieznane rośnie.
    W połączeniu ze środkiem transportu jakim jest motocykl, którym jazda zapewnia poczucie wolności i możliwość bliższego spotkania z naturą, nie zapominając o przyjemności z jazdy! sprawia, że ta forma zwiedzania/poznawania innych krajów w tym ich społeczności, kultur, różnorodnych terenów pozwala na oderwanie się od tzw. rzeczywistości i przemierzenie wielu km w nieznane w całkiem rozsądnym przedziale czasowym.
    Nie wiem czy to już jest Wasza pełna wersja relacji ze Wschodu, ? Jednak dodanie takich informacji dotyczących regionalnego jedzenia, miejsc które warto zobaczyć, cen/jakości paliwa (jak to miało miejsce w przypadku relacji z poprzednich podróży) byłoby doskonałym uzupełnieniem.
    Ciekawy jestem również czy pogoda była w miarę stabilna w przeciągu całej wyprawy, czy też były jakieś niespodzianki. Dla mnie osobiście jeszcze dodatkową informacją byłaby wzmianka jak sprawowały się motocykle przez te 10 000km.
    Ps. Łady w PL już rzadko się spotyka, kamazy jeszcze występują ale Ził już robi wrażenie… a pewnie jego spalanie jeszcze bardziej :).
    Pozdrawiam

  2. jazdadalej pisze:

    Dzięki Pit!
    Mamy dokładnie taką samą opinię o podróżowaniu motocyklem jak Ty.
    Ten tekst jest dopiero pierwszym z serii, które chcemy napisać o podróży na Kaukaz, na którym spędziliśmy trochę czasu. W planie Gruzja, Armenia i Azerbejdżan – Górski Karabach.
    Postaramy się poruszyć w naszych tekstach wszystko o czym wspominasz. W ogóle wszelkie komentarze są bardzo mile widziane, więc jeśli będziesz miał jakieś pytania to śmiało pisz.
    Na szybko odpowiemy tylko, że przez te 10.000 km nie mieliśmy najmniejszego problemu z motocyklami.

  3. Pit pisze:

    Cześć Wam
    Ja właśnie po przypadkowym natrafieniu i zapoznaniu się z informacjami na Waszym blogu podobnie to odebrałem.
    Jako, że zawsze interesowała mnie ta bardziej czynna/aktywna strona (real), to muszę przyznać, że blog (Internet) jest też jakąś namiastką, gdy z różnych powodów w danym okresie czasu ta aktywność jest bardzo ograniczona. Tak w skrócie Wasz blog jest pierwszym w którym się udzielam i po zachęcających wpisach… zamierzam to robić dalej.
    Wracając do tematu ostatniej wyprawy to po przeczytaniu poprzednich relacji coś mi mówiło, że co do Wschodu cdn.
    Gruzja, Armenia i Azerbejdżan – Górski Karabach brzmi równie dobrze.
    Ciekaw jestem też czy miedzy takimi ambitniejszymi podróżami wybieracie się często w takie weekendowe wojaże po Polsce (np. opisane kiedyś Mazury)?.

    • jazdadalej pisze:

      Cześć,
      Oczywiście, że w miedzy czasie jeździmy również po Polsce. Prawie każdy weekend spędzamy gdzieś na motocyklu. Pozostaje tylko znaleźć czas kiedy to wszystko opisać. Będziemy starali się to robić. Tak, jak w przypadku tego tekstu

  4. Pit pisze:

    – „Pozostaje tylko znaleźć czas kiedy to wszystko opisać”…

    Tym bardziej dla Was duży PLUS za znalezienie tego czasu i oczywiście chęci za czynny udział i mam nadzieję wymianę opinii, spostrzeżeń, doświadczeń, dobrych rad na temat ogólnie pojętej zagraniczno-regionalnej, regionalno-zagranicznej turystyki motocyklowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Translate »